O sobie   Moje bieganie   Moje książki   Biegaj ze mną   Zestawienia   Kalkulator

 

Aktualności

O sobie

Notatki

1972-1979

1980-1984

1985-1989

1990-1999

2000-2004

Galeria

Forum

Linki

Kontakt



 

Ruszyli w samo południe. Niektórzy nawet nie zmrużyli oka tej nocy, ale wiedzieli jedno - trzeba zacząć Nowy Rok szampanem o północy i biegiem w samo południe. I tak zrobili.

Kolejny raz wygrał Zbyszek Murawski - ubiegłoroczny wicemistrz Europy 40-latków na 5 000 m. Tym razem rekordu trasy jednak nie było. I - wiem to z autopsji - będzie o nie coraz trudniej. Lata robią swoje ;) Może o rekord trasy postara się za rok młody, bo zaledwie 35-letni Józek Zabielski, który był drugi? Oby!

Monika i Paulina znów nie znalazły godnych siebie rywalek, więc znów otwierały butelki szampana. Cieszy 3. miejsce młodej Izy Tomaszewskiej z OLIMPICA!

To zdjęcie zrobione podczas tego biegu wymaga opisu i komentarza. Od lewej stoją: Waldek Dybała (rocznik 1956), Wiesiek Bindaszewski (1958), Romek Kaczmarek (1955), Darek Kozak (1959) i ja - (rocznik 1956). Brakuje Ryśka Machałowskiego (1960), który był na imprezie ze swoimi podpiecznymi, ale "zaginął" gdzieś w tłumie. Teraz proszę spojrzeć na zdjęcie poniżej.

Po kolei: Waldek Dybała to ten z nr 2, Wiesiek Bindaszewski stoi zasłonięty w drugim rzędzie, Romek Kaczmarek ("Flota" Gdynia) stoi w drugim rzędzie pomiędzy zawodnikami z nr. 30 i 5, Darek Kozak ma nr 354, ja to ten z "odwróconą" trójką, a Rysiek Machałowski ma numer 30. Dla uzupełnienia podam, że nr 13 ma mój ówczesny trener - Andrzej Wollherr (ciągle znakomity trener, mieszkający od 1981 roku w Niemczech), 71 to Zbyszek Biały (teraz znakomity trener, mieszkający przez lata w Kanadzie, a teraz w "naszym" Kraśniku), a z prawej strony stoi Edward Kowalczuk (ciagle znakomity trener, mieszkający od 1980 roku w Niemczech). Nr 6 ma Mirek Jakubowski z "Legii" Warszawa - faworyt tego biegu. Zdjęcie wykonano w Buku k/Dobrej Szczecińskiej 26 lutego 1978 roku. Biegliśmy po szosie na dystansie 8 km - na trasie Buk-Dobra-Buk. Wygrał Kaczmarek, ja byłem drugi pokonując wyraźnie Jakubowskiego, Szepczyńskiego, Dybałę i Bindaszewskiego.
Minęło prawie 30 lat. I jak tu nie mówić, że "czym skorupka za młodu nasiąknie...". Najważniejsze jednak, że pomimo upływu lat... wyglądamy niemal identycznie - no, może z małymi wyjątkami ;)

Romek na najwyższym stopniu podium, a ja przyjmuję gratulacje od Mirka Jakubowskiego.

Waldkowi Dybale przybyło kilka kilogramów, ale obiecuje je w tym roku "wypalić" na biegowych trasach. Trzymam za słowo! Zaskoczył wszystkich, gdy po biegu - wraz z innymi szczecińskimi morsami - dokonał rytualnej kąpieli w Głębokim. Wprawdzie w tym roku nie było lodu, ale i on im nie przeszkadza w tej cotygodniowej czynności. Brrr, ja zmarzłem stojąc na brzegu.
  

"Na biegowo" uczcili pierwszą rocznicę powstania swego klubu zawodnicy OLIMPICA, który był najliczniej reprezentowany w tej imprezie. Nie mogło zabraknąć okolicznościowego tortu. Może za 30 lat i oni przypomną się tym "rodzinnym" zdjęciem :)

Copyright 2005 Jerzy Skarżyński