|
O sobie Moje bieganie Moje książki Biegaj ze mną LA-Statystyka |
|
|
|
24 stopnie na wyjściu o godz. 9:30. Waga 69,9 kg. Bez mojego POWERADE bym nie zaryzykował. Miałem 4 bidoniki po 100 ml. Start. Tętno już teraz mam 72! Zwykle na wyjściu jest rzędu 60-64. Fakt - trochę się denerwuję, gdyż czeka mnie kawał pracy. Zbieg ul. Szafera w kierunku al. Wojska Polskiego. Al. WP na wysokości jednostek wojskowych przed Głębokim. Jestem przy jez. Głębokim i przy pętli tramwajowej. Od Głębokiego biegnę ścieżką rowerową w kierunku Pilchowa. Kiedyś cały czas biegałem lewą stroną szosy. Przed Pilchowem jest 300-metrowy podbieg. Na szczęście, gdy będę wracał zamieni się on w zbieg ;).
Ten "pomnik" to granica administracyjna Szczecina. Dalej jest Pilchowo Wybiegam z Pilchowa. Na tej kilometrowej prostej biegałem w listopadzie
1989 roku kilometrówki przed wylotem na maraton w Fukuoce. Śniegu wszędzie było tyle, że tylko tu mogłem zrealizować kilometrówki. Biegałem po asfalcie ścieżką wyjeżdżoną przez autobusy. Ruchu prawie nie było, więc bez problemu zrobiłem tu ten trening. Dzisiaj w tym miejscu zawsze przypominam sobie ten trening. Tu skręca się do Bartoszewa (w lewo). Ja biegnę na Tanowo. Tu mam ok. 300-metrowy lekki podbieg Na końcu kilometrowej prostej jest Tanowo. Do Tanowa skręca się w lewo, ale ja biegnę obwodnicą na Police - w prawo. Kolejna kilometrowa prosta.
...na jej końcu w prawo na Police. Teraz kilka zakrętasów, dla urozmaicenia po tych nudnych prostych... Ale potem znów prosta, przed Trzeszczynem.
Na lewo pomnik przy drodze do Zakładów Chemicznych. A to dobieg do Trzeszczyna. Przy wybiegu słyszę nagle: "Witam trenerze". To Przemek - mój były podopieczny na treningu kolarskim z polickimi triatlonistami. Rura nad drogą, więc osiągam granicę Polic. Jeszcze 200 metrów i nawrót.... Przy tym przejściu dla pieszych. To mój "odwieczny" turn point.
Wyszło 14,8 km w 1:03. Nogi niosły, bo to była moja "odwieczna" trasa do szybkiego biegania, więc nogi same biegną. Przy okazji to już drugi punkt odżywczy. 100 ml POWERADE i... z powrotem. Teraz będzie szybciej, bo to powrót.
Gdy złapałem kilometr w 3:59 lekko się wystraszyłem. Wolniej! Znów w Trzeszczynie. W prawo do Tanowa, ale ja wybieram swoją drogę do Szczecina. Znów kilometr w 3:59. WOLNIEJ!!!. Jeszcze tylko 10 km i będę w domu. Przed skrętem (w prawo) do Bartoszewa. Przystanek z Bartoszewa w kierunku Szczecina. Ten las po prawej stronie... ...25 lat temu miał wysokość... metra! Gdy spadło dużo śniegu przebijały się tylko czubki drzew. A dzisiaj - drzewa na 10 metrów! Dobieg do Pilchowa. W Pilchowie spotykam kolegę - Adama. Jeździ dla zdrowia rowerem, ale i biegać się nie boi. 5 km przebiega bez trudu. Towarzyszy mi do Szczecina i dziwi się, że ja biegnę i bez problemów... rozmawiam. On tak nie potrafi ;) Przy Głębokim. Znów al. WP przy jednostkach, ale widziana z drugiej strony. Na kortach pełne obłożenie. Tak gorąco, a oni grają ;) Ostatni podbieg ul. Szafera. KOOONIEC. Schudłem na twarzy? :))) Ja już zakończyłem, a Arek Skrzypiński dopiero wyjeżdża na trening. Teraz jest 28 stopni. Waga... 67,0 kg. Niewiarygodne! Nie czuję, że aż tyle wypociłem. |
|
Copyright 2008 Jerzy Skarżyński |