|
O sobie Moje bieganie Moje książki Biegaj ze mną LA-Statystyka |
|
|
|
W oczekiwaniu na start w hotelowym pokoju - z Kaziem LASECKIM
(LEGIA Warszawa) oraz z moimi podopiecznymi: Robertem KOWALSKIM (1 500-3:45, 5 000-13:50), Andrzejem ADAMOWSKIM
Na rozgrzewce. Z prawej mistrz Polski 1984 - gdańszczanin Wojtek RATKOWSKI, dzisiaj... dr hab. prof. nadzw. Wojciech RATKOWSKI. Dla mnie Wojtek :)))
Zostałem wytypowany do ceremonii otwarcia maratonu do wciągnięcia flagi państwowej na maszt. Zaszczytny obowiązek, więc nie odmówiłem.
Tuż przed strzałem startera...
W 2008 roku linia mety usytuowana była niemal w tym samym miejscu. Wyburzono już jednak mały domek z lewej strony.
...którym był dwukrotny mistrz olimpijski w maratonie - Waldemar CIERPIŃSKI.
W 2008 roku sklep z kosmetykami nadal nazywa się WENUS :)
Wybiegamy z Dębna.
Do półmetka mieliśmy pomocników, m.in. Ryszarda MARCZAKA (249), Wiesława DUBIELA (90) i Leszka HELAKA (89), którzy mieli dyktować tempo na 1:06:00 na półmetku.
Od startu mijamy każdą piątkę po 15:30. Trochę za szybko!
Wybiegamy z Dargomyśla - wtedy biegło się na
trasie Dębno-Cychry-Dargomyśl-Dębno, teraz w przeciwną stronę. Z lewej (w białej czapce), wielokrotny mistrz Polski - Zbyszek PIERZYNKA, który wspierał w tym biegu innego "krakowiaka" - Wiktora SAWICKIEGO.
Kończymy drugą rundę. Kontroluję bieg, biegnąc obok Tadeusza ŁAWICKIEGO, by zaatakować zaraz po wybiegnięciu z Dębna na ostatnią pętlę.
2008: trochę zmieniono przebieg trasy. Plac Światowida nie jest już obiegany (a przy okazji - jak widać "zaklejono" okna na budynku z prawej strony)
Przy placu Światowida utworzono nawrót - zawodnicy zawracają na ulicy, by biec z powrotem.
.
Odrywam się bez problemów od rywali, rozrywając
stawkę, ale po uzyskaniu 20-30 m przewagi czuję lekkie skurcze w prawym udzie. "Tupię" nogą w asfalt i lekko odciążam prawą nogę stawiając ją inaczej niż zwykle na asfalcie. Zwalniam jednak i zostaję doścignięty przez zaskoczonego takim obrotem sprawy Sawickiego. "Ja mam już po biegu" - mówię do niego, ale on namawia mnie, bym nie rezygnował.
2008: to chyba ten zakręt?
...ale w Dargomyślu czuję się już lepiej, więc... znów mocno atakuję.
Uzyskuję szybko około 40-50 m przewagi. "Jeszcze tylko 4 km i będę wreszcie mistrzem Polski" - myślę zaciskając zęby.
Niestety - nagle pojawia się piekący ból stopy,
który wytrąca mnie z miarowego rytmu biegu. Muszę zwolnić! Wiktor wyprzedza mnie na linii 40 km i staje się liderem biegu. Ja "kuśtykam" do mety zdołowany psychicznie, gdyż sił i powietrza mi nie brakuje, ale przeszywający całe ciało ból stopy uniemożliwia mi normalny bieg.
Nie byłem w stanie nic zrobić, modląc się tylko w myślach, by nie stracić miejsca na podium.
2008: tak to teraz wygląda. Przepraszam, ale zdjęcie nie wyszło mi ostro.
Jeszcze 100 metrów i koniec męczarni.
2008: jeszcze 100 metrów i drugi na mecie ma koniec męczarni ;)
Mam srebro! 2:12:56 - "kuśtykając" 4 km do mety!
Teraz dopiero stopa zaczyna naprawdę boleć. Nie mogę zrobić jednego kroku, chociaż przed chwilą przecież jeszcze biegłem, jeśli bieg ledwie po 3:25/km mogłem nazwać biegiem, a nie kuśtykaniem ;)
Do namiotu medycznego odprowadza mnie lekarz kadry - dr Małgorzata PUCHAŁA.
To lubiłem! Ale kto tego nie lubi :)))
2008: medaliści MP, w tym jeden z minimum olimpijskim. Ciekawostka: Sawicki mimo uzyskania minimum jednak na igrzyska nie poleciał. Tfu, odpukać!
Jestem aż i tylko wicemistrzem Polski. Nie wiadomo czy się cieszyć, czy płakać? ;)
2008: wicemistrz Polski z roku 1988 w rozmowie z wicemistrzem Polski z 2008 - Rafałem WÓJCIKIEM :)))
.
DĘBNO 1988:
.
.
.
.
Moja KRWAWA STOPA "zapracowała" w tym biegu na szczególne zdjęcie. I stała się tytułem felietonu ;)
.
.
.
. |
|
Copyright 2008 Jerzy Skarżyński |