O sobie   Moje bieganie   Moje książki   Biegaj ze mną   Zestawienia   Kalkulator

 

Aktualności

O sobie

Notatki

1972-1979

1980-1984

1985-1989

1990-1999

2000-2004

Galeria

Forum

Linki

Kontakt



 

Grzegorz Lorek (pierwszy z lewej) – nauczyciel z LO I z Leszna, najlepszy polski pedagog roku 2001 (wcale nie wuefista!), w sposób szczególny angażuje się w działalność maratońską. Zaraża... miłością do tej konkurencji. W tym roku przywiózł do Dębna kilkunastoosobową grupę „zarażonych”. Zaproszenie mnie do wspólnego zdjęcia było dla mnie dużym wyróżnieniem! (autor zdj. Paweł Kmiecik)

Za chwilę start. Przed biegaczami do pokonania są 42 kilometry i 195 metrów trasy. Za dwie (z kawałkiem), trzy, cztery czy pięć godzin maraton przejdzie do historii. Powodzenia!

Zmagania maratończyków obserwuję zwykle w tym miejscu. I co roku spotykam tu Henia Warszawskiego, pierwszego zwycięzcę Maratonu Ślężan i Kaliskiej Setki, który przyjeżdża aż z dalekiego Gelsenkirchen, by śledzić rywalizację biegaczy. Heniu – do zobaczenia za rok!

Z faworytami Mistrzostw Polski udało mi się rozmawiać już dzień wcześniej. Mirek Plawgo miał pomóc Rafałowi Wójcikowi i Radkowi Dudyczowi uzyskać na mecie wynik w granicach 2:13-2:14. Rafałowi przydzielono nr 1, a Radkowi nr 2. Taki był ranking. Poczekamy, zobaczymy.

Po dwóch godzinach „z hakiem” na mecie jako pierwszy zameldował się nr 1! Drugi był nr 2, a trzeci... nr 3 – Paweł Ochal! Z drugiej strony – za nimi była już „czarna dziura”, a medalistów MP wszyscy znali już przed biegiem. Wprawdzie dość długo Rafał trzymał nas w napięciu, biegnąc przez większą część dystansu samotnie w odległości 200-250 metrów za Radkiem i Pawłem, ale jego finisz był imponujący. Czy 2:14:47 Rafała w takim biegu, to zapowiedź 2:10-2:11 jesienią? Poczekamy, zobaczymy.

Rekord życiowy Agnieszki wynosił 2:52:30. W mojej ocenie miała teraz złamać 2:42. Zrobiła „tylko” 2:44:09, choć ona udowadniała mi, że to nie „tylko”, ale „aż”. I gadaj z „babą”! Jesienią powinna już pobiec poniżej 2:40! Jarek przymierzał się złamać 3 godziny. Plan wykonał w 99% - 3:00:53. Gdyby każdy kilometr pokonał o 1,5 sekundy szybciej...

Jackowi medal na szyję zawieszał generał policji. Warto było biegać w Dębnie! Do pełni szczęścia – złamania 3:20, zabrakło jednak 11 sekund!

Z Jurkiem rozmawiałem długo w przeddzień biegu, dlatego jak mało kto rozumiałem jego niesamowitą radość za linią mety.

Jacek z Michałem zrealizowali plan przedstartowy. Jacek – życiówka, i to poniżej 3:24, a Michał ukończył swój debiutancki maraton poniżej 3:30. Jacek zrewanżował się więc młodszemu bratu za porażkę w lutym w Półmaratonie Wiązowskim. Obaj byli mocno zmęczeni, ale i mocno zadowoleni. Za rok będzie jeszcze lepiej!

Copyright 2005 Jerzy Skarżyński