|
O sobie Moje bieganie Moje książki Biegaj ze mną Zestawienia Kalkulator |
|
|
|
Grzegorz
Lorek (pierwszy z lewej) – nauczyciel z LO I z Leszna, najlepszy
polski pedagog roku 2001 (wcale nie wuefista!), w sposób szczególny
angażuje się w działalność maratońską. Zaraża... miłością
do tej konkurencji. W tym roku przywiózł do Dębna kilkunastoosobową
grupę „zarażonych”. Zaproszenie mnie do wspólnego zdjęcia
było dla mnie dużym wyróżnieniem! (autor zdj. Paweł Kmiecik)
Za
chwilę start. Przed biegaczami do pokonania są 42 kilometry i 195
metrów trasy. Za dwie (z kawałkiem), trzy, cztery czy pięć godzin
maraton przejdzie do historii. Powodzenia!
Zmagania
maratończyków obserwuję zwykle w tym miejscu. I co roku spotykam tu
Henia Warszawskiego, pierwszego zwycięzcę Maratonu Ślężan i
Kaliskiej Setki, który przyjeżdża aż z dalekiego Gelsenkirchen, by
śledzić rywalizację biegaczy. Heniu – do zobaczenia za rok!
Z
faworytami Mistrzostw Polski udało mi się rozmawiać już dzień
wcześniej. Mirek Plawgo miał pomóc Rafałowi Wójcikowi i Radkowi
Dudyczowi uzyskać na mecie wynik w granicach 2:13-2:14. Rafałowi
przydzielono nr 1, a Radkowi nr 2. Taki był ranking. Poczekamy,
zobaczymy.
Po
dwóch godzinach „z hakiem” na mecie jako pierwszy
zameldował się nr 1! Drugi był nr 2, a trzeci... nr 3 – Paweł
Ochal! Z drugiej strony – za nimi była już „czarna
dziura”, a medalistów MP wszyscy znali już przed biegiem.
Wprawdzie dość długo Rafał trzymał nas w napięciu, biegnąc
przez większą część dystansu samotnie w odległości 200-250 metrów
za Radkiem i Pawłem, ale jego finisz był imponujący. Czy 2:14:47
Rafała w takim biegu, to zapowiedź 2:10-2:11 jesienią? Poczekamy,
zobaczymy.
Rekord
życiowy Agnieszki wynosił 2:52:30. W mojej ocenie miała teraz złamać
2:42. Zrobiła „tylko” 2:44:09, choć ona udowadniała mi,
że to nie „tylko”, ale „aż”. I gadaj z
„babą”! Jesienią powinna już pobiec poniżej 2:40!
Jarek przymierzał się złamać 3 godziny. Plan wykonał w 99% -
3:00:53. Gdyby każdy kilometr pokonał o 1,5 sekundy szybciej...
Jackowi
medal na szyję zawieszał generał policji. Warto było biegać w Dębnie!
Do pełni szczęścia – złamania 3:20, zabrakło jednak 11
sekund!
Z
Jurkiem rozmawiałem długo w przeddzień biegu, dlatego jak mało kto
rozumiałem jego niesamowitą radość za linią mety.
Jacek z Michałem zrealizowali plan przedstartowy. Jacek – życiówka, i to poniżej 3:24, a Michał ukończył swój debiutancki maraton poniżej 3:30. Jacek zrewanżował się więc młodszemu bratu za porażkę w lutym w Półmaratonie Wiązowskim. Obaj byli mocno zmęczeni, ale i mocno zadowoleni. Za rok będzie jeszcze lepiej! |
|
Copyright 2005 Jerzy Skarżyński |