O sobie   Moje bieganie   Moje książki   Biegaj ze mną   Zestawienia

 

Aktualności

O sobie

Notatki

1972-1979

1980-1984

1985-1989

1990-1999

2000-2004

Galeria

Forum

Linki

Kontakt



 

Na starcie biegu kobiet tłoku nie było - ledwie 9 zawodniczek. Grażyna Syrek (pierwsza z prawej) zamierzała walczyć o minimum na ME - 32:40. Wydawało się, że rywalizacja z Justyną Bąk (10) daje taką szansę. Niestety, Grażyna była zdana wyłącznie na siebie, gdyż Bąk, wyraźnie nie w formie, zeszła z trasy już po 4 km.


Syrek uzyskała ostatecznie 33:16 (w tych warunkach to niezły wynik!), ale dziw bierze, że brązowy medal przypadł zawodniczce (Kamińskiej - 46), która została... dwukrotnie zdublowana :(

Mężczyzn było więcej, ale tłok na starcie organizatorzy zawdzięczają raczej 4-torowej bieżni, niż nadmiarowi chętnych do walki o medale MP. Tu minimum na ME wynosiło 28:45, i - słuchając rozmów przed biegiem - było kilku chętnych do jego uzyskania. Pażywiom, uwidim - jak mawiają Amerykanie.

Myślę, że gdyby nie Rafał Wójcik (13), mistrz Polski w maratonie, który zdecydował się pomóc kolegom i pociągnął prawie 4 km, a potem zszedł z bieżni, szans - choćby na złamanie 29 minut - nie było. Skończyło się jednak nieźle - Michał Kaczmarek (2) wygrał z wynikiem 28:48 (ciekawe czy wyjedzie na ME? - ma bowiem minimum EAA), a jeszcze Szost (42) "rozmienił" 29 minut. Życiówkę poprawił też brązowy medalista, reprezentacyjny przeszkodowiec - Popławski (8), ale zabrakło mu 5 sekund, by wejść do rodziny "28-minutowców". Wydaje się jednak, że pod opieką trenera Kłoczaniuka jeszcze w tym roku pokona tę magiczną granicę. Oby!

Ciekawe rozstrzygnięcie padło w biegu na 1 500 m. Michał Bernardelli (74) rozprowadzał przez 1 000 m (2:26) Piotrka Krupę (72). Ten ruszył z długiego finiszu samotnie, ale w końcówce sił jednak zabrakło. Z 200 m do szaleńczego ataku poderwał się najlepszy polski junior, policzanin Marcin Lewandowski (61). Na 150 m przed metą łatwo minął Krupę i nie zagrożony, w stylu znamionującym jeszcze ogromne możliwości, poprawił rekord życiowy na 3:45,03. Brawo Marcin, brawo Tomek! Tak trzymajcie!

Copyright 2005 Jerzy Skarżyński