|
O sobie Moje bieganie Moje książki Biegaj ze mną Zestawienia |
|
|
|
Mateusz
(z prawej) i Adam, moi klubowi podopieczni, nie byli faworytami swoich
specjalności. Ba, Mateusz przyjechał biegać na 1 500 m mając w tym
roku wynik gorszy o sekundę od minimum, które wynosiło 3:59,00.
Adam uzyskał minimum na 800 m (zrobił 1:54,30), ale z tym wynikiem
też nie należał do grona faworytów. Obaj przyjechali tu zdobywać
doświadczenia w imprezach rangi mistrzowskiej.
Prawie
dwumiesięczne starania o uzyskanie minimum sprawiły, że Mateusz był
w Bydgoszczy bardzo zmęczony – psychicznie. Do tego doszedł
stres związany z egzaminami maturalnymi. To, moim zdaniem, zadecydowało
o tym, że w swoim najważniejszym tegorocznym starcie uzyskał tylko
4:07. Szkoda – już tylko wyrównanie rekordu życiowego
(4:00,19) dało by mu wysokie siódme miejsce. Jestem jednak pewny, że
w startach wrześniowych złamie wyraźnie tę zaczarowaną barierę 4
minut.
Start
Adama na 800 m też był poniżej oczekiwań, chociaż on akurat maturę
zdawać będzie za rok. Myślałem, że nie trafiłem z jego formą,
ale dopiero start w sztafecie 4 x 400 pokazał mi, że po prostu
„spalił” się na dystansie 800 m. W sztafecie pokazał,
na co naprawdę było go tego dnia stać. Pobiegł odważnie, bez
kunktatorstwa, uzyskując na drugiej zmianie czas w granicach 50
sekund (!), walnie przyczyniając się do wygranej sztafety w swojej
serii. W takiej dyspozycji na pewno stać go było na dużo więcej i
na 800 m. Myślę, że doświadczenia z tego startu zaprocentują w
przyszłym roku. Będzie jeszcze juniorem. Na zdjęciu Adam wśród
kolegów z klubowej sztafety: Wojtek Matłoch (z lewej), Adam Burgiel
(był 5. na 400 m ind. – 48,02 – co dało mu awans do
sztafety na ME Juniorów – GRATULACJE!) i Grzegorz Trybuła.
Wygrana
serii nie dała niestety medalu sztafecie MKL-u Szczecin. W innej
serii aż 4 pobiegły szybciej. Wypada tylko wierzyć, że w przyszłym
roku będą już medalistami, może nawet „debeściakami”.
Przecież Burgiel też ma teraz 18 lat. Może z dwoma nowymi kolegami
odzyskają dla Szczecina klubowy rekord Polski w tej konkurencji, który
przez 20 lat należał do sztafety BUDOWLANYCH (3:14,01 – Malak,
Grajek, Zdunek, Marzec), ale w 2001 roku został poprawiony przez
sztafetę SKRY Warszawa (3:13,83)?
Gwiazdą
mistrzostw został z pewnością 18-letni policzanin, Marcin
Lewandowski. We wtorek w bezdyskusyjny sposób wygrał na 1 500 m
(3:56,49), pokonując po świetnym finiszu (ost. 400 m w ok. 53
sekundy!) niepokonanego od dawna Adriana Danilewicza. Jego brat Tomek
(z prawej), były świetny średniodystansowiec, który sprawuje nad
nim „od zawsze” opiekę szkoleniową zapewnia, że nie sięgał
jeszcze po wszystkie środki treningowe, więc Marcinowi nie grozi na
pewno koniec rozwoju sportowego w wieku juniora, czy młodzieżowca.
To,
co Marcin zademonstrował w środę na dystansie 800 m, wprawiło w osłupienie
zarówno jego rywali, jak i grono trenerów. Dotąd widywało się na
stadionach dwa rodzaje rozwiązań taktycznych stosowanych przez
800-metrowców. Jedni biegną mocno od startu, mając nadzieję
„zarżnąć” rywali i dobiec do mety na pierwszych
miejscach, drudzy „czają” się na początku, by ruszyć
do ataku na końcowych 200-150 metrach, gdy ci pierwsi „umierają”
na ostatniej prostej. Marcin pokazał w mistrzostwach trzecią drogę.
Biegł w czołówce pierwszego okrążenia, by już na linii 400 m być
pierwszym (55,16 – a więc na szczęście nie nazbyt szybkiego),
a zaraz potem... zaatakował! Szybko zdobył kilka metrów przewagi, i
mocnym, równym tempem, samotnie podążał do mety. Czas 53,5 sekundy
na drugim okrążeniu, w takim biegu, w tym wieku, robi wrażenie!
Wynik
1:48,86 zaskoczył wszystkich, także samego Marcina. BRAAAAWOOO! Jeśli
dodać do tego to, że aż 4-krotnie Marcin obracał się do tyłu
podczas drugiego okrążenia, jego możliwości już teraz można
ocenić dużo wyżej. Tomek zdecydował, że w Kownie Marcin pobiegnie
na 1 500 m. Tam upatruje większych szans. 3:50,0 z ub. roku na pewno
zostanie poprawione o kilka sekund. Czy uda mu się pójść w ślady
swego kolegi Bartka Nowickiego – także z Polic, który przed
dwoma laty w ME zdobył na tym dystansie wynikiem 3:45,16 tytuł
mistrzowski? Jego najgroźniejsi rywale będą od niego rok starsi, co
w tym wieku ma jeszcze duże znaczenie, ale... może się uda. Trzymam
kciuki! Zakłady Chemiczne POLICE i Urząd Gminy Police, które objęły
w ub. roku Marcina swoją opieką, pokazały że nieobcy jest im rozwój
polickich talentów! A Marcin z Tomkiem udowodnili, że te pieniądze
nie są marnowane!
Innym
niesamowitym talentem, który od 2 lat „rządzi” w Polsce,
jest podopieczny trenera Rolbieckiego, Marcin Chabowski z WEJHERA
Wejherowo (na zdjęciu prowadzi w biegu na dystansie 5 000 m). Uzyskał
w tym roku minima na ME Juniorów aż na 3 dystansach: na 3 000 m, 5
000 m i 3 000 m prz. Na przeszkodach ledwie sekundy zabrakło mu do
ustanowienia rekordu Europy, i na tym dystansie zamierza walczyć w
Kownie. Jest faworytem, ale na tyle odpornym psychicznie, że powinien
dać sobie radę ze stresem. Czyżby złoty medal i rekord Europy? To
byłaby pełnia szczęścia.
Mistrzostwa
to dla mnie także okazja do spotkań i rozmów z kolegami. Na zdjęciu:
Romek Krupanek (w środku) i „Remi” Wierzbicki. Obaj byli znakomitymi
zawodnikami, a teraz są znakomitymi trenerami.
Zawody w Bydgoszczy bacznie obserwował Amerykanin Gary Wilson (w środku). Od 20 lat jest trenerem koordynatorem University of Minnesota w Twin Cities (Minneapolis – St. Paul). To „headhunter”, czyli łowca talentów. Szuka sportowych talentów w Europie (jak widać także w Polsce), którym mógłby zaproponować stypendium uczelniane. Warunki zakwalifikowania się na wyjazd są dwa: dobra znajomość angielskiego (poparta zdaniem odpowiedniego egzaminu) i odpowiedni poziom sportowy, rokujacy rozwój w przyszłości. Z Polski leci do Kowna, by tam, podczas MEJun, rozejrzeć się za czołowymi juniorami innych krajów. Czy sprowadzi do siebie Polaków? Z prawej strony stoi trener średnio-, i długodystansowców ZAWISZY Bydgoszcz, Sylwester Niebudek. |
|
Copyright 2005 Jerzy Skarżyński |