O sobie   Moje bieganie   Moje książki   Biegaj ze mną   LA-Statystyka

 

Aktualności

O sobie

Notatki

1972-1979

1980-1984

1985-1989

1990-1999

2000-2004

Galeria

Archiwum

Linki

Kontakt



 

Wyruszyliśmy "do Niemiec" od pętli na Głębokim.


Po 3 km byliśmy przy kościele w Wołczkowie...


a po 5 wbiegamy do Dobrej Szczecińskiej.


Na rondzie w Dobrej skręcamy na drogę w kierunku Lubieszyn-Dobieszczyn.


9 km: Oj, Mateusz - biegniemy na Lubieszyn, a nie na Dobieszczyn! W lewo!


12 km: dobiegamy do Lubieszyna.


Dawne przejście graniczne. Celników i pograniczników ani widu, ani słychu!


Jeszcze w Polsce...



ale za moment jesteśmy już po niemieckiej stronie. Bez kontroli ;)


.


.


W lewo jest droga prowadząca do autostrady przebiegającej przez dawne przejście w Kołbaskowie, na wprost do Pasewalku. My biegniemy na wprost.


.


Gdy na liczniku GPS zadźwięczał sygnał obwieszczający zaliczenie 14 km zrobiliśmy w tył na prawo. Wracamy do Polski! Musieliśmy zwolnić - na tym odcinku obowiązywało ograniczenie prędkości ;)))


Znów zbliżamy się do przejścia - tym razem od niemieckiej strony.


Wszędzie dobrze, ale w Polsce najlepiej :)))



.


Nastałem się kiedyś godzinami na tym przejściu, oj nastałem :(((


Teraz budki celników są puste...



.


.


Na wprost droga do Szczecina przez Mierzyn. My skręcamy na Dobrą, do Głebokiego.


.


.


.



.


Znów na rondzie w Dobrej.


.



.


.


"Meta" - 28 km w nogach.


Grzegorz jeszcze tyle nie biegał, ale wystartuje w kwietniu w Dębnie, więc musi się przyzwyczajać i do takich treningów, i do biegania po szosie. Na mecie był zmęczony, ale zadowolony. I o to chodzi!


.


Teraz obowiązkowa gimnastyka rozciągająca.


.


Copyright 2008 Jerzy Skarżyński