|
O sobie Moje bieganie Moje książki Biegaj ze mną LA-Statystyka |
|
|
|
Wyruszyliśmy "do Niemiec" od pętli na Głębokim.
Po 3 km byliśmy przy kościele w Wołczkowie...
a po 5 wbiegamy do Dobrej Szczecińskiej.
Na rondzie w Dobrej skręcamy na drogę w kierunku Lubieszyn-Dobieszczyn.
9 km: Oj, Mateusz - biegniemy na Lubieszyn, a nie na Dobieszczyn! W lewo!
12 km: dobiegamy do Lubieszyna.
Dawne przejście graniczne. Celników i pograniczników ani widu, ani słychu!
Jeszcze w Polsce...
ale za moment jesteśmy już po niemieckiej stronie. Bez kontroli ;)
.
.
W lewo jest droga prowadząca do autostrady
przebiegającej przez dawne przejście w Kołbaskowie, na wprost do Pasewalku. My biegniemy na wprost.
.
Gdy na liczniku GPS zadźwięczał sygnał obwieszczający
zaliczenie 14 km zrobiliśmy w tył na prawo. Wracamy do Polski! Musieliśmy zwolnić - na tym odcinku obowiązywało ograniczenie prędkości ;)))
Znów zbliżamy się do przejścia - tym razem od niemieckiej strony.
Wszędzie dobrze, ale w Polsce najlepiej :)))
.
Nastałem się kiedyś godzinami na tym przejściu, oj nastałem :(((
Teraz budki celników są puste...
.
.
Na wprost droga do Szczecina przez Mierzyn. My skręcamy na Dobrą, do Głebokiego.
.
.
.
.
Znów na rondzie w Dobrej.
.
.
.
"Meta" - 28 km w nogach.
Grzegorz jeszcze tyle nie biegał, ale wystartuje
w kwietniu w Dębnie, więc musi się przyzwyczajać i do takich treningów, i do biegania po szosie. Na mecie był zmęczony, ale zadowolony. I o to chodzi!
.
Teraz obowiązkowa gimnastyka rozciągająca.
. |
|
Copyright 2008 Jerzy Skarżyński |