|
O sobie Moje bieganie Moje książki Biegaj ze mną Zestawienia Kalkulator |
|
|
.
|
Krzysiek
Bryczkowski (przyleciał na zjazd z Nowego Jorku, gdzie mieszka od
ponad 10 lat!), Krystyna Skórska, Dorota Chłopowiec, Julek Kordoń,
Jadzia Siekierska, Waldek Ziętek, Leszek Łuczak, prof. Tchórzewska
, Marek Zalewski, Zygmunt Rogowski, prof. Koczorowski, Gienia Maćków,
a z przodu: Mirek Piszczyński, ja, Mirka Trela, Halina Kroma i
Krzysia Martonis (oczywiście podałem panieńskie nazwiska
dziewczyn). Tylko 15 z ponad 40-osobowej klasy! Ostatnim razem
frekwencja była większa, ale to już trzecie spotkanie w ciągu
ostatnich 5 lat (poprzednio w 2000 i 2002). Czyżby zjazdy były zbyt
często?
Gdyby
nie zaangażowanie Mirka i Zygmunta pewnie nigdy by do tych spotkań
nie doszło. To dzięki nim możemy się spotykać na zjazdach co
kilka lat. Dziękujemy!!!
Od
pierwszej chwili aparaty fotograficzne pracują na wysokich obrotach.
Zmieniają się tylko konstelacje towarzyskie i tło. Tu tłem jest
największe jezioro na Ziemi Lubuskiej – Jez. Niesłysz. To
tylko kilka kilometrów od „naszego” Świebodzina. A
propos - wprawdzie od 30 lat mieszkam w Szczecinie, ale zawsze byłem,
jestem i będę świebodzinianinem! To przecież miejsce mojego
urodzenia i kilkunastu pięknych lat mego życia.
Chodziłem
do klasy o profilu matematyczno-fizycznym. Straszne? Piękne! Niewątpliwie
ogromną zasługę w takiej ocenie miała ta dwójka profesorów:
„Florcia” od fizyki i „Kaczor” od matematyki.
Żebyście mieli takich pedagogów te przedmioty stałyby się waszymi
ulubionymi. Co ważne – byli nie tylko znakomitymi nauczycielami
swoich przedmiotów, ale mieli to „coś”. Rozumieli, że w
tym wieku oprócz przekazania solidnej wiedzy ważne jest odpowiednie
podejście do ucznia – dopingowanie do ujawniania swoich zdolności
u najlepszych, ale nie „dołowanie” mniej zaangażowanych,
co powoduje po jakimś czasie samoistną chęć do nadrabiania zaległości.
W efekcie nie mieliśmy nigdy problemów z tymi przedmiotami na
dalszym etapie nauki. Wiesiek Kaczmarek (niestety nieobecny na zjeździe),
który nie był orłem u „Florci”, jest teraz...
profesorem fizyki i wykładowcą na uczelni w australijskiej Canberze!
I za to im dziękowaliśmy!!!
„Kaczor”
był szczególnie oblegamy przez dziewczyny, ale praktycznie wszyscy
robili sobie pamiątkowe zdjęcia z naszymi ulubionymi profesorami.
Krzysia
i Dorota nie widziały się ani razu od 30 lat. Nic dziwnego, że miały
sobie dużo do powiedzenia.
Tańce,
hulanki i swawole trwały niemal do białego rana...
Gdy kończyliśmy zabawę i „długie Polaków rozmowy”, zbliżał się wschód słońca. Widok na jezioro zapierał dech w piersiach. |
|
Copyright 2005 Jerzy Skarżyński |