O sobie   Moje bieganie   Moje książki    LA-Statystyka

 

Aktualności

O sobie

Notatki

1972-1979

1980-1984

1985-1989

1990-1999

2000-2004

Galeria

Archiwum

Linki

Kontakt



 

List Bożenki z 21 maja:
Witam, Jurku - no zobacz, jakie dopisało mi szczęście, wylosowano mnie w Nowym Jorku! Hmmmm, trzeba wszystko zrobić, aby pojechać :))))
Myślę, że wylecę... Mieszkać tam gdzie mam, więc tylko na przelot muszę "uciułać". Już wcześniej zapisałam się na Berlin i z USA przyjeżdżają Ci moi znajomi, którzy biegną i zaprosili mnie do Nowego Jorku, więc jak Bóg da zrobię trzy "szalone" maratony: Gdańsk, Berlin i Nowy Jork. Musi się udać! Pozdrowienia, Bożena


28 października napisała z Nowego Jorku:
Jurku serdecznie Was pozdrawiam z NY. Już przyleciałam. Przepraszam, że długo się nie odzywałam, ale była praca, choroba i zmartwienia. Jednak się nie poddałam. Po maratonie w Gdańsku okazało się, że mam zaawansowaną anemię - wywracałam się... W Berlinie zrobiłam 4:05. Już jest OK. Trenowałam trochę mniej i spokojniej i chyba wyszłam z tego. Myślę, że wróciłam do dobrego planu treningowego i mam nowe cele!!! Wyślę reportaż z maratonu.
Spotykamy się z polską grupą, udało mi się to jakoś tutaj zorganizować, po wejścia na antenę w radiu polonijnym ;))) Przyjeżdża też Fundacja Janka Meli. Wszystko napiszę!!! Trzymaj kciuki!!! I dziękuję m.in. Tobie, że tutaj jestem! Bo to też Twój wkład: książki, motywacja, plan treningowy... Dziękuję Mistrzu! W przyszłym roku będziesz ze mnie dumny, bo muszę pobić 3:30, i wiem, że to zrobię.
Pozdrawiam, Bożena


A to "gorąca" relacja dzień po biegu:
Moi Drodzy, zaliczyłam ten wspaniały nie do opisania maraton!!! Myślałam, że Boston, później że Berlin były najpiekniejsze, ale... Nowy Jork to wielkia nagroda dla biegaczy!!! I każdemu życzę uczestnictwa tutaj!!!
Walczyłam ciężko, druga połówka mosty, wiatr i bardzo ciasno... zegarek trochę mnie oszukał... ostatni kilometr miałam taki lęk, czy dam radę, ale dałam. Biegłam z uśmiechem, jednak walczyłam o każdy kilometr trasy... pokonałam swój lęk i tak bardzo się cieszę... to był mój najbardziej pracowity maraton, ale czuję się OK! i dzisiaj... mogłabym biec znowu :-))) Na starcie na moście Verazzano płakałam, myślałam o wszystkich swoich znajomych biegaczach, żeby mogli tutaj być. Czas 3:55:47!!! Dziekuję za wszystkie gratulacje.
Pozdrawiam wszystkich! BOŻENA

Z lewej Janek Mela.


.


.


.



.


.


.


.


.


.


W polskim konsulacie w Nowym Jorku. Wiadomo z kim ;)


Copyright 2009 Jerzy Skarżyński