O sobie   Moje bieganie   Moje książki   Biegaj ze mną   LA-Statystyka   Kalkulator

 .

Aktualności

O sobie

Notatki

1972-1979

1980-1984

1985-1989

1990-1999

2000-2004

Galeria

Archiwum

Linki

Kontakt



 

Na ten sygnał - wystrzał dyrektora Janusza Rajewskiego - czekało ostatecznie "tylko" ok. 2 300 biegaczy, ale nie da się ukryć, że i ta liczba robiła wrażenie na kibicach. Ostatni biegacz przebiegł linię startu po 3 minutach od wystrzału!


Poznaniem na kilka godzin zawładnęli maratończycy. Jednym się to podobało, innym - szczególnie kierowcom - nie za bardzo. Spokojnie - przyzwyczają się, a może... sami zdecydują się kiedyś na start?  


Trasa jest ciekawa - prowadzi przez samo centrum miasta, i tam kibiców było najwięcej, ale zawodnikom najbardziej zależy na rekordach. Pogoda dopisała: wiatru, ani deszczu nie było. Będą rekordy?


Michał Bartoszak, nasz olimpijczyk z Aten, nie marzył o rekordzie życiowym, ale o rekordzie trasy. Cele miał dwa: wygrać z wynikiem poniżej 2:15, czyli zgarnąć całą pulę - i kasę, i samochód.


Maraton wygrał jednak inny polski olimpijczyk, z Barcelony i Atlany: Leszek Bebło. Mimo dobrych warunków pogodowych, dobrej obsady i świadomości, że samochód otrzyma tylko za złamanie 2:15, uzyskał 2:17:07. Nie był nastawiony od startu na walkę na taki wynik. Obserwował rywali i chciał przede wszystkim wygrać. Myślał, że powiezie się z nimi dużo szybciej, a nie chciał ryzykować samotnej ucieczki zbyt wcześnie. Gdy się w końcu zdecydował, szans na złamanie 2:15 już nie było.


Po Maratonie Warszawskim przed 3 tygodniami, na starcie w Poznaniu znów stanął płk. Roman Polko. Niektórzy twierdzili, że biega służbowo: wyszukuje na trasie... terrorystów, którzy - zdaniem służb specjalnych - biegają maratony około 3:20-3:40. Tylko dlatego nie złamał dotąd 3 godzin. Dowiedziałem się, że kilku wyłapał, więc obyło się bez ofiar na trasie! Zapytany o to przeze mnie po biegu - zmienił temat. Wiadomo - top secret! Jestem pewien, że gdyby namierzono terrorystę biegającego maraton w 2:15, płk. Polko zostałby zwycięzcą maratonu. I wygranym samochodem wróciłby do domu ;-)


Oczywiście o wszystkich swoich poznańsko-maratońskich spostrzeżeniach poinformowałem redaktora Henryka Urbasia i słuchaczy Jedynki.

Copyright 2005 Jerzy Skarżyński