|
O sobie Moje bieganie Moje książki Biegaj ze mną LA-Statystyka Kalkulator |
|
|
|
Moja
podopieczna, Bogusia Zakrzewska (nr 251), wygrała tu przed rokiem. Już
pierwszy rzut oka na listę jej rywalek wskazywał, że nie powinna
mieć problemów z ponownym zwycięstwem. Czas był jednak w tych
warunkach pogodowych (upał) mniej ważny. Na dobry wynik przyjdzie
inna okazja. Większość dystansu, dla towarzystwa, pokonała z
klubową koleżanką, Moniką Andrzejczak.
Na
zwycięzców czekała „kasa”, ale też imponujący puchar
Prezydenta Szczecina. Przecież pełna nazwa Szczecińskiego Półmaratonu
Gryfa, to Międzynarodowy Bieg Uliczny o Puchary Prezydenta Miasta
Szczecina.
Józek
Zabielski również walczył nie tyle o rekord życiowy, co o miano
najlepszego szczecinianina. Niestety, nagrodę ufundowaną prze firmę
NIKE „zgarnął” reprezentujący barwy bydgoskiego ZAWISZY
Zbyszek Murawski (pierwszy z prawej na zdjęciu 6), wszak jest mieszkańcem
Szczecina. Czy jednak słusznie?
Wynik
rywalizacji mężczyzn był zaskoczeniem dla (niewielu) kibiców.
Wydawało się, że tegoroczny mistrz Polski w maratonie, Rafał Wójcik,
od tego sezonu reprezentujący barwy klubu z Kielc (wcześniej przez
całe lata zdobywał medale dla SPORTINGU Międzyzdroje), łatwo upora
się z konkurentami. Wszak w sierpniu będzie reprezentował nasz kraj
w MŚ w Helsinkach. Jednak start dwa dni wcześniej (na 3000 m z
przeszkodami) w Bielsku Białej podczas MP „siedział w
nogach”, więc musiał zadowolić się dopiero czwartym
miejscem. Ale uwaga! Rafał mieszka od kilku lat... w Szczecinie! W
ub. roku kupił tu nawet mieszkanie. Dlaczego więc to nie jemu wręczono
nagrodę dla najlepszego szczecinianina? Pozostanie to pewnie nigdy
nie rozwiązaną zagadką XXI wieku. Chyba, że zajmie się nią Bogusław
Wołoszański J
Dość
niespodziewanie półmaraton wygrał 39-letni „weteran” Sławek
Kąpiński (drugi z prawej, do niedawna reprezentujący barwy
SPORTINGU Międzyzdroje). I faktu tego na pewno nie wyjaśnia jego
znakomita znajomość trasy (biegał tu już wielokrotnie „za młodych
lat”, ale nigdy nie wygrał). Doświadczony i utytułowany Mirek
Plawgo (pierwszy z lewej) też biegał tu kilka razy, ale musiał uznać
wyższość debiutującego w imprezie Adama Draczyńskiego (drugi z
lewej). Kiepskie nagrody sprawiają, że do Szczecina nie przyjeżdża
się teraz w szczycie formy, ale prosto z ciężkiego obozu
przygotowawczego (np. Plawgo) lub zaraz po innych zawodach (np. Wójcik).
Mariana
Kosakowskiego (nr 40 – biegnie ramię w ramię z gryfinianinem
Krzysztofem Szczerbińskim) na co dzień spotkać można tam, gdzie
dzieje się coś na szczecińskich drogach. Pracując w STRABAGU
organizuje i nadzoruje pracę przy sztandarowych budowach ulicznych w
naszym mieście. Najpierw je buduje, a potem po nich biega. To
najlepsza kontrola jakości J
O
rekordy życiowe było w tym roku raczej trudno, ale byli tacy, którym
się powiodło i w dzienniczku, przy wyniku z tych zawodów, mogą
dopisać dumne PB (personal best) lub RŻ, czyli rekord życiowy.
Nauczyciel i radny z Dębna, Andrzej Brzozowski, był rozpromieniony,
że jemu się udało! Za rok znowu tu przyjedzie po rekord.
Po
raz pierwszy rywalizację podczas półmaratonu, obserwował –
wraz z żoną Beatą i dwiema córkami – nowy dyrektor szczecińskiego
oddziału BRE Banku, Piotr Baranek. Postawiłem sobie za zadanie, by w
przyszłym roku przeszedł na „drugą stronę” i... dołączył
do grupy uczestników biegu! Może nie wygra jeszcze klasyfikacji
generalnej, ale może chociaż kategorię dyrektorów ;-) O ile nie
pokona go obecny również na imprezie, ale też tylko w roli kibica,
dyrektor MZK Jerzy Manduk, który od lat bierze udział w różnego
rodzaju imprezach biegowych.
Kibiców na Wałach Chrobrego pojawiło się trochę więcej, gdy na Odrze zaczęła się rywalizacja motorowodniaków... |
|
Copyright 2005 Jerzy Skarżyński |