O sobie   Moje bieganie   Moje książki   Biegaj ze mną   LA-Statystyka

 

Aktualności

O sobie

Notatki

1972-1979

1980-1984

1985-1989

1990-1999

2000-2004

Galeria

Archiwum

Linki

Kontakt



 

Najpierw marsz Drogą Pod Reglami. Na horyzoncie panorama Gubałówki.


Jesteśmy w Dolinie Strążyskiej.


Doliny Strążyskiej ciąg dalszy - przy tablicy pamiątkowej ku czci Edwarda Jelinka.


Na horyzoncie widać masyw Giewontu.


Na Polanie Strążyskiej



Dziwne - Giewont widać na wprost, a strzałka kieruje jego potencjalnych "zdobywców" na prawo ;)


My wybraliśmy czarny szlak - najpierw na Sarnią skałę.

Ten odcinek to ponad pół godziny non-stop pod górę. Grażyna zrobiła solidny trening!


Jesteśmy na Czerwonej Przełęczy (1 301 m npm.)



Widok z Czerwonej Przełęczy w kierunku zachodnim.


A to kolejny widok na masyw Giewontu. Przez lornetkę widać było ludzi na jego szczycie.

Jesteśmy na Sarniej Skale. Widoki niezapomniane.


Ponad kwadrans podziwiania okolic, ale potem czas ruszać w dalszą trasę. Schodzimy znów do Czerwonej Przełęczy.


Tu mamy możliwość wracać do Zakopanego Doliną Białego, ale wybieramy marsz na Kalatówki.


Ten odcinek trasy jest dość mocno urozmaicony, ale przez to bardzo ciekawy.


Jestem na czarnym szlaku doprowadzającym nas do Polany Kalatówki. W głębi panorama Zakopanego.


Oglądając takie widoki wcale nam się nie śpieszy do schroniska na Kalatówkach


W końcu jednak tu docieramy.



Po obiedzie rozpoczynamy schodzenie do Kuźnic.


Prawie w domu - rondo Jana Pawła II. Giewont "trochę" się nam oddalił. Znów jest... za górami i lasami. A był tak blisko!


Copyright 2005 Jerzy Skarżyński