|
O sobie Moje bieganie Moje książki Biegaj ze mną LA-Statystyka Kalkulator |
|
|
|
Sędzią głównym mistrzostw był Leszek Małecki (z tyłu), kiedyś dobry średniodystansowiec, teraz nauczyciel i trener ze Strzelc Krajeńskich. Okazało się, że i on uczestniczył w tym tak pamiętnym dla mnie biegu sprzed 31 lat! Był wtedy jedenasty. To wyjaśnia fakt, że go nie zapamiętałem z tego biegu. Zwykle pamięta się tylko tych, z którymi się przegrało!
Mistrzostwa rozpoczął przemarsz ekip, które reprezentowały niemal wszystkie ośrodki z całej Polski, chociaż zawody były tylko finałem wielu wcześniejszych eliminacji na kilku szczeblach. Witamy najlepszych biegaczy w Polsce - mówił podczas ceremonii otwarcia sekretarz generalny Towarzystwa, Witold Kubicki. Taka ceremonia, z pozoru nudna, ale - wbrew pozorom - bardzo silnie działa na emocje zawodników.
Gdy oglądam moment startu do biegów przełajowych, niemal poraża mnie energia walczących o czołowe miejsca biegaczy. Bez względu na wiek i poziom ich zaawansowania, każdy początek biegu ma w sobie niesamowitą dynamikę. Czasami nie chce mi się wierzyć, że ja musiałem to chyba robić jeszcze szybciej. Byłem przecież przełajowym akademickim mistrzem Polski.
Dekoracje miały bardzo uroczysty przebieg. Medale, dyplomy, nagrody rzeczowe - to robiło wrażenie na młodych ludziach. Czy takie, że za kilkadziesiąt lat będą wspominać tę imprezę, jak ja tę sprzed lat 31? Oby, ale gdy medal na szyi zawiesza dwukrotny mistrz olimpijski - Tomasz Kucharski, taką chwilę na pewno zapamięta się na całe życie!
W ramach imprezy odbył się też coroczny bieg memoriałowy pamięci Stanisława Ożoga, organizowany od lat przez niezmordowanego Zbyszka Szczepańskiego (obok mnie w czerwonej bluzie). Kilkudziesięciu biegaczy pokonało dystans memoriałowy, ale ich przyjazd do Sulęcina to przede wszystkim spotkanie towarzyskie. Wśród uczestników wielu moich znajomych, m.in. Antek Młodzieniak z Kostrzyna (z lewej strony w czerwonej bluzie), który również biegał w Sulęcinie w 1974 roku, tyle że w biegu seniorów. Gościem zawodów był prawie 80-letni weteran biegowych tras, warszawiak Jan "Ułan" Niedźwiecki, a biegł też "wieczny organizator", Zbyszek Petri (widoczny w głębi w białej koszulce i opasce na głowie), który wreszcie mógł sobie pozwolić na uczestnictwo w biegu.
Po zawodach spotkanie w cudownie położonym ośrodku "Kormoran". Tam wreszcie był czas na luźne wspominkowe pogawędki, m.in. ze spikerem zawodów, Ryśkiem Plutą, pochodzącym jak ja ze Świebodzina, a teraz radnym Torzymia, ale przede wszystkim... najlepszym trenerem Ziemi Lubuskiej. Rysiek opiekuje się grupą znakomitych miotaczy, chociaż kiedyś próbował swych sił w... maratonie! Jego wynik 3:17 z warszawskiego II Maratonu Pokoju w 1980 roku (biegliśmy więc wtedy razem!) był kiedyś rekordem Świebodzina amatorów! Irek Góra - tym razem w "roboczym" stroju - dochodzi do siebie po okresie wytężonej pracy przy imprezie. |
|
Copyright 2005 Jerzy Skarżyński |