O sobie   Moje bieganie   Moje książki   Biegaj ze mną   LA-Statystyka

 

Aktualności

O sobie

Notatki

1972-1979

1980-1984

1985-1989

1990-1999

2000-2004

Galeria

Archiwum

Linki

Kontakt



 

Drogowskaz przy Mokrej Przełęczy.


Rzut oka na Szrenicę.


A może do Czech? Na piwo? Wybieram Śnieżne Kotły.


Trasy narciarskie po czeskiej stronie.


Przy Twarożniku znów słyszę: Witam panie Jurku! Spotykam działacza szczecińskiego AZS - Zbyszka Lipczyńskiego, który "sekretarzował" klubowi już w latach 70., gdy biegałem w SZS-AZS Szczecin. Jest tu na obozie z wioślarzami AZS, a wolne chwile wykorzystuje na spacery po górach.



Jeszcze raz rzut okaa Szrenicę, a potem w drogę, do Śnieżnych Kotłów.


.


Na horyzoncie widać już stację przekaźnikową.


.


Stacja "zdobyta"! Teraz czas na "zwiedzanie" Śnieżnych Kotłów od góry.


W Kotlinie Jeleniogórskiej wiosna - tu zima. Widoki zapierają dech w piersiach. A może to łagodny, ale zimny wiaterek odbiera część powietrza?


.


Wciągam bluzę ortalionową, którą miałem przewiązaną na pasie. NIGDY nie zapomnajcie o takiej bluzie wybierając się w góry. Może wam ona czasami uratować życie!!!



Zrobiłem prawie 11 km. Czas jest mniej ważny, gdyż sporo zajmuje mi fotografowanie i podziwianie krajobrazów (prawda, że fajnych?), a i rozmowy ze znajomymi nie prowadzę "w biegu"! Tak zresztą właśnie wygląda "klasyczna" wycieczka biegowa w góry. Nie ma pośpiechu.


Ognisko jeszcze się pali. Oj, zjadłbym teraz kiełbaskę ;) Zamiast niej, pożywiam się 2 kostkmi glukozy. Też radzę mieć ją ze sobą podczas takiej wycieczki - na pewno się przyda!


I co? Robi wrażenie?!



Tak jest!


To widok na trasy narciarskie w Spindlerovym Mlynie. Jeździłem tu w 2001 roku. Ba, wywalczyłem wtedy akademickie wicemistrzostwo Szczecina w slalomie gigancie ;)


.


.


.


.



"Klasyczna" wycieczka prowadzi żółtym szlakiem w dół do schroniska pod Łabskim Szczytem. Trasa ta jest jednak zimą zamknięta, więc wracam trochę inaczej niż latem.


Wracam na razie odcinkiem, którym tu przybiegłem.


.



Przy tym drogowskazie, przy Mokrej Ścieżce, zaczynam dość stromy zbieg w kierunku schroniska pod Łabskim Szczytem.


A to... lody na patyku :)


Sceneria jest urzekająca. To zdjęcie zrobił mi turysta, który właśnie kończył swoją wspinaczkę od schroniska. Przestrzegł mnie, że trzeba uważać, gdyż jest bardzo ślisko.


.


.


.


Faktycznie musiałem uważać, gdyż parę razy ledwie się obroniłem przed jazdą na tyłku, ale się udało. Jestem już prawie przy schronisku.


.


Orczykowy wyciąg przy schronisku nie działa.


W schronisku obowiązkowa słodka herbata z cytryną. Od razu odżywam. Wymieniam też przemoczone skarpety (w toalecie, oczywiście).


A teraz kilka kilometrów zbiegu do Szklarskiej. Uprzedzam - podbiegi to nic, dopiero na zbiegach są problemy!


.


.


.


.


.


.


.


.


.


.


.


Już w Szklarskiej.


A nie tak jeszcze dawno temu byłem tam - na górze!


Widać BORNIT. Obok jest "moja" MILUTKA.


Ostatnie 100 m. Pod górę? No problem!


Prawie 21 km. Ponad 3 godziny. I o to właśnie chodzi!


Jeszcze nie raz do ciebie pobiegnę - moja ty "stacjo na wysokości" 1 490 m npm. :)


Copyright 2008 Jerzy Skarżyński