|
O sobie Moje bieganie Moje książki Biegaj ze mną LA-Statystyka |
|
|
|
Drogowskaz przy Mokrej Przełęczy.
Rzut oka na Szrenicę.
A może do Czech? Na piwo? Wybieram Śnieżne Kotły.
Trasy narciarskie po czeskiej stronie.
Przy Twarożniku znów słyszę: Witam panie Jurku!
Spotykam działacza szczecińskiego AZS - Zbyszka Lipczyńskiego, który "sekretarzował" klubowi już w latach 70., gdy biegałem w SZS-AZS Szczecin. Jest tu na obozie z wioślarzami AZS, a wolne chwile wykorzystuje na spacery po górach.
Jeszcze raz rzut okaa Szrenicę, a potem w drogę, do Śnieżnych Kotłów.
.
Na horyzoncie widać już stację przekaźnikową.
.
Stacja "zdobyta"! Teraz czas na "zwiedzanie" Śnieżnych Kotłów od góry.
W Kotlinie Jeleniogórskiej wiosna - tu zima. Widoki zapierają dech w piersiach. A może to łagodny, ale zimny wiaterek odbiera część powietrza?
.
Wciągam bluzę ortalionową,
którą miałem przewiązaną na pasie. NIGDY nie zapomnajcie o takiej bluzie wybierając się w góry. Może wam ona czasami uratować życie!!!
Zrobiłem prawie 11 km. Czas jest mniej ważny, gdyż sporo zajmuje mi fotografowanie i podziwianie krajobrazów (prawda, że fajnych?), a i rozmowy ze znajomymi nie prowadzę "w biegu"! Tak zresztą właśnie wygląda "klasyczna" wycieczka biegowa w góry. Nie ma pośpiechu.
Ognisko jeszcze się pali. Oj, zjadłbym
teraz kiełbaskę ;) Zamiast niej, pożywiam się 2 kostkmi glukozy. Też radzę mieć ją ze sobą podczas takiej wycieczki - na pewno się przyda!
I co? Robi wrażenie?!
Tak jest!
To widok na trasy narciarskie w Spindlerovym
Mlynie. Jeździłem tu w 2001 roku. Ba, wywalczyłem wtedy akademickie wicemistrzostwo Szczecina w slalomie gigancie ;)
.
.
.
.
"Klasyczna" wycieczka prowadzi żółtym szlakiem w dół do schroniska pod Łabskim Szczytem. Trasa ta jest jednak zimą zamknięta, więc wracam trochę inaczej niż latem.
Wracam na razie odcinkiem, którym tu przybiegłem.
.
Przy tym drogowskazie, przy Mokrej Ścieżce, zaczynam dość stromy zbieg w kierunku schroniska pod Łabskim Szczytem.
A to... lody na patyku :)
Sceneria jest urzekająca. To zdjęcie zrobił
mi turysta, który właśnie kończył swoją wspinaczkę od schroniska. Przestrzegł mnie, że trzeba uważać, gdyż jest bardzo ślisko.
.
.
.
Faktycznie musiałem uważać, gdyż parę razy
ledwie się obroniłem przed jazdą na tyłku, ale się udało. Jestem już prawie przy schronisku.
.
Orczykowy wyciąg przy schronisku nie działa.
W schronisku obowiązkowa słodka herbata z cytryną. Od razu odżywam. Wymieniam też przemoczone skarpety (w toalecie, oczywiście).
A teraz kilka kilometrów zbiegu do Szklarskiej. Uprzedzam - podbiegi to nic, dopiero na zbiegach są problemy!
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Już w Szklarskiej.
A nie tak jeszcze dawno temu byłem tam - na górze!
Widać BORNIT. Obok jest "moja" MILUTKA.
Ostatnie 100 m. Pod górę? No problem!
Prawie 21 km. Ponad 3 godziny. I o to właśnie chodzi!
Jeszcze nie raz do ciebie pobiegnę - moja ty "stacjo na wysokości" 1 490 m npm. :) |
|
Copyright 2008 Jerzy Skarżyński |