O sobie   Moje bieganie   Moje książki   Biegaj ze mną   Zestawienia

 

MKL Szczecin

Moi podopieczni

Nasze trasy biegowe

Szkolenie weekendowe

Plany z mojej witryny

Biegiem po zdrowie

Obuwie

Odżywianie

Dlaczego maraton

Najpierw trening

Środki treningowe

Debiutanci: maraton

 



 

 

Trasa „czternastki” i „szesnastki”

0 km: start przy stadionie. Od lewej stoją: Mateusz, Kamil, trener, „Elvis”, Szymek i Adam.

4 km: Polana Harcerska. Druga od prawej – Bogusia.

5,5 km: po prawej stronie mijamy Szczecińską Gubałówkę. Zima w pełni, więc i narciarze używają do woli. Wprawdzie to nie Alpy, ale zawsze...

Zapatrzenie na narciarzy wzmaga parcie na pęcherz. Przystanek konieczny. Po 200 m trasa „16” skręca w prawo, a w lewo skręca się na trochę krótszy wariant „czternastki”.

6,5 km: fajny odcinek, choć kończy się podbiegiem. Na szczęście nie odczuwa się jego trudów.

7,0 km: najpiękniejszy fragment trasy.  Biegnie się wzdłuż przepięknych wąwozów. Jesienią mienią się wszystkimi barwami. Nie wierzycie? To zobaczcie następne zdjęcie.

I co? Zaparło dech? Nie mówiłem?

8,0 km: biegniemy po szosie, choć w zimowej scenerii tego nie widać. To tylko kilometr asfaltu, a potem znów leśne drogi.

9,5 km: w tym miejscu trasa „16” łączy się z „14”, która „dobiega” z lewej strony.

10,5 km: teraz zbiega się ponad kilometr.

11,5 km: Tu trasa dochodzi do rozwidlenia w kierunku Polany Harcerskiej.

12,0 km: tuż przed dobiegnięciem do Polany spotykamy Sławka (w środku), który nie mógł przyjechać na 10:00. „Za karę” zalicza swoje kilometry w samotności.

13,0 km: dobiegamy do ul. Miodowej. To w tym miejscu robimy gimnastykę rozciągającą, jeśli w planie są przebieżki.

13,2 km: po przebiegnięciu Miodowej jest już jak „w domu”. Ten końcowy odcinek często wykorzystujemy na robienie przebieżek w kierunku klubu.

13,7 km: przy „ławeczkach” rozgrzewamy się do krosów, ale robimy też gimnastykę rozciągającą, gdy w planie jest tylko 5-6 przebieżek (np. podczas przedstartowych rozruchów).

15,0 km: po minięciu „Arkonki” kończy się Lasek Arkoński, dobiegamy „do miasta”, czyli do al. Wojska Polskiego.

15,2 km: podbieg ul. Szafera to najmniej przyjemny odcinek trasy. Trzeba przebiec na drugą stronę drogi, co czasami - z uwagi na zwykle dość duży ruch - nie jest takie łatwe!

15,5 km: po minięciu myjni zaczyna się ostatnia prosta. Czuć już klub. Grupa dzieli się zwykle na dwie części. „Ambitni” chcą „wygrać trening”, więc zaczynają się wyścigi! Reszta „robi swoje” - biegnie spokojnie.

16,0 km: wygrał „Elvis” przed Mateuszem. Brąz dla Szymka. Ciekawe, że wygrywają zawsze ci z opaskami na głowach. Kto ma czapkę biega spokojnie! Czyżby rozum... odparowywał z potem? Nie - to młodość!

Copyright 2005 Jerzy Skarżyński