O sobie   Moje bieganie   Moje książki   Biegaj ze mną   LA-Statystyka

 

Aktualności

O sobie

Notatki

1972-1979

1980-1984

1985-1989

1990-1999

2000-2004

Galeria

Archiwum

Linki

Kontakt



 

Nie tylko ja dzisiaj biegałem metodą Skarżyńskiego. Od listopada pobieguję ze Sławkiem, który w tym roku ma apetyt na dwójkę z przodu w maratońskim rekordzie. W ub. roku nabiegał 3:12, więc jego apetyty są bardzo realne.


Podczas rozgrzewki - jak zwykle - spotkaliśmy Justynę i Janusza. Są codziennie na biegowej trasie, ale - jeszcze - nie biegają metodą Skarżyńskiego ;)


Sławek miał w planie 12 km po 4:20-4:15/km. A potem, po kilku minutach odpoczynku 3M, 3 żywe minutówki na 3-minutowych przerwach. Kto zna plan, ten wie o co chodzi.
Ruszaliśmy oddzielnie - ja pierwszy, żebym nie "gonił" Sławka, bo to mogłoby mimowolnie podkręcać tempo mojego WB2. Ja mu nie uciekałem, a on mnie nie gonił - robiliśmy swoje.


Tempo 3:55/km. Nuuudy! 7 rund wokół ARKONKI, ze 100-metrowym "hakiem".


Sławek też pokonywał swoje bez problemów. No, narzeka trochę na jedno z kolan, ale ból już ustępuje, więc będzie OK.


Koooniec! Wyszło: 3:52/143; 3:57/154; 3:53/158; 3:54/160; 3:53/160; 3:55/161; 3:56/160; 3:55/161; 3:54/162; 3:54/162; 3:53/163; 3:51/164. Jak w szwajcarskim zegarku! Zrezygnowałem z 3M, gdyż pod koniec czułem lekkie "zbicie" na pięcie - nie chciałem ryzykować kontuzji. Muszę sięgnąć po nową parę butów!


Sławek pruł minutówki, a ja potruchtałem do domu. Za tydzień kolejne WB2. Już 14 km. I 3M - koniecznie! Robię WB2 tylko raz w tygodniu, gdyż 52 lata mają swoje wymagania.


Copyright 2008 Jerzy Skarżyński